Damski skok w bok
23-04-2017

 
© Tatyana Gladskih - Fotolia.comWiele się pisze o zdradzających mężczyznach. To oni częściej są postrzegani jako skaczący z kwiatka na kwiatek i bardzo łatwo ulegający porywom serca. Czy to znaczy, ze my, kobiety, jesteśmy wierne jak Penelopa i pozamałżeńskie romanse są nam całkowicie obce? Wyniki badań wskazują, że co czwarta kobieta zdradza swojego stałego partnera.

 
Wśród miejsc, w których nawiązujemy przelotne romanse najczęściej wymieniane jest biuro. Spędzamy w nim wiele godzin, często korzystamy także z rozlicznych wyjazdów integracyjnych, a taka „integracja” może przecież przybrać różne formy… Jesteśmy daleko od domu, jest impreza, alkohol, hamulce puszczają i… budzimy się w obcym łóżku u boku kolegi z pracy.

Romans biurowy, choć stosunkowo łatwy zarówno do nawiązania, jak i do kontynuowania, jest bardzo „kosztowny”, jeśli chodzi o konsekwencje. Po pierwsze – pomyśl, co zrobisz, kiedy przyjdzie pora rozstania? Wpadanie na korytarzu na byłego już kochanka rzadko jest doświadczeniem przyjemnym. Drugim problemem może być twoja opinia – jeżeli nie jesteś pewna, że twój nowy partner jest dyskretny lepiej nie zaczynaj z nim romansować; w przeciwnym razie całe biuro będzie komentować wasz związek (łóżkowe wyczyny także).

Pozostaje jeszcze opinia twojego szefostwa – bardzo często biurowe romanse postrzegane są przez szefów jako czynnik „rozprężający” atmosferę pracy i jako taki przyczyniający się do spadku wydajności. Nie dziw się więc, że być może będziesz musiała zmierzyć się z zarzutami ze strony szefa – oni naprawdę nie lubią romansów w pracy!

Dlaczego zdradzamy? Najczęściej mały romans ma być lekarstwem na codzienną nudę, rutynę, trudną do zniesienia powtarzalność. W nowym partnerze poszukujemy potwierdzenia swojej kobiecości, atrakcyjności seksualnej, a czasem tylko zwykłego zainteresowania.

Tłumaczymy, iż mężowie i stali partnerzy zbyt często widzą w nas głównie matki i gospodynie, a my chcemy być też kochankami, równoprawnymi partnerkami do dyskusji, kobietami pięknymi i pożądanymi. To wszystko możemy znaleźć w przelotnym romansie – kochanków zazwyczaj łączy gorący, ekscytujący seks w niczym nie przypominający „małżeńskiego obowiązku”. A jeszcze ten dreszczyk emocji podszyty lękiem, żeby się nie wydało… Zupełnie jak w filmie!
[pagebreak]
Niestety, czasem ten film zamiast komedii romantycznej zaczyna przypominać melodramat, a nawet horror. Ciągły lęk przed zdemaskowaniem – początkowo nawet dość ekscytujący i podnoszący temperaturę w związku – zaczyna być po prostu męczący i coraz trudniejszy do zniesienia. Jeżeli nie mamy natury Maty Hari to ciągła konspiracja przestaje nas bawić, odbiera romansowi to, co tak nas w nim pociągało: radość, świeżość, oderwanie od codzienności. Zaczynamy tęsknić za „legalnym” seksem i spotkaniami w dowolnie wybranych miejscach, a nie tylko tam, gdzie nie spotka nas nikt ze znajomych. Wyrzuty sumienia przybierają na sile i z czasem mogą wziąć górę nad zauroczeniem czy fascynacją nowym partnerem. Przychodzi refleksja: czy warto dalej się męczyć?


Romans może przynieść ze sobą różne konsekwencje. Czasem przeradza się w stały związek oparty na prawdziwym, gorącym uczuciu. Częściej jednak bywa tak, że kochankowie (oboje lub tylko jedno z nich) dochodzą do wniosku, że ich fascynacja „nowością” już się wypaliła, albo (to głównie panie) zaczynają dostrzegać, że tak naprawdę mężczyzną ich życia jest stały partner, że to z nim łączy je najwięcej i z nim chcą się zestarzeć.


„Skok w bok” może się okazać czymś w rodzaju terapii wstrząsowej dla stałego związku, bo pokazuje, że nic nie jest nam dane „raz na zawsze”, że musimy nadal starać się, zabiegać o partnera, żeby przypadkiem nie poszukał mocniejszych wrażeń na boku. Takie refleksje przychodzą niezależnie od tego, czy nasz mężczyzna zdaje sobie sprawę z tego, co ostatnio wyrosło na jego głowie… A czy powinien wiedzieć? Opinie na ten temat są różne: niektóre kobiety nie mogą (i nie chcą) żyć w kłamstwie, chcą, aby wszystko było jasne i szczerze wyznają partnerowi, co zrobiły. Niestety, w takiej sytuacji trzeba liczyć się z bardzo poważnymi konsekwencjami: od powtarzanych później przy każdej okazji wyrzutów, aż po rozstanie.

Jeżeli zdecydujemy się zataić przed partnerem naszą niewierność, będziemy walczyć z wyrzutami sumienia, że jesteśmy wobec niego nieszczere i żyć w strachu przed ujawnieniem naszego romansu przez kogoś z zewnątrz. Tak czy tak sytuacja jest bardzo trudna, ale taka jest cena za płomienny romans…
 

Autor:()
Źródło:()

Wydrukowano ze strony http://www.zwiazki.kobiety.net.pl/61,0,Damski-skok-w-bok,408.html

Copyright © Com-Media 2006