Mamo, boli mnie ząb!
16-02-2017

 
© sci - Fotolia.comTakie słowa zazwyczaj zapowiadają konieczność odwiedzenia dentysty. Nie lubimy tego ani my, ani nasze dzieci, ale możemy zrobić wiele, aby taka wizyta była jak najmniej przykra i bolesna.

 
Żeby tak było musimy zadbać o zęby naszych pociech już w okresie niemowlęcym, jak tylko pojawią się u nich pierwsze – zazwyczaj dolne – siekacze. Pamiętajmy: zapobieganie próchnicy jest nie tylko tańsze, ale i znacznie przyjemniejsze od leczenia!

Pielęgnacja jamy ustnej niemowlęcia ogranicza się początkowo do czyszczenia dziąseł i pierwszych ząbków gazą nasączoną naparem z rumianku. Pierwszą, miękką szczoteczkę maluch może otrzymać na pierwsze urodziny. W tym okresie życia dziecko bardzo lubi naśladować dorosłych, więc pokażmy mu, jak należy myć zęby i nie przejmujmy się, że początkowo szczoteczka zostanie potraktowana jako kolejna zabawka do gryzienia. Małe dzieci nie mogą używać past przeznaczonych dla dorosłych (zawierają one zbyt duże ilości fluoru), więc koniecznie kupujmy tylko te przeznaczone specjalnie dla nich.

Na pierwszą wizytę u dentysty możemy wybrać się już z 6-7 miesięcznym maluchem, u którego pojawiły się siekacze. Lekarz pokaże nam, jak (i czym) prawidłowo czyścić zęby i dziąsła dziecka oraz czego unikać, aby nie rozwinęła się u niego próchnica. Na kolejne wizyty powinniśmy umawiać się co 6 miesięcy.

Zęby mleczne można chronić przed próchnicą przez zabiegi lakierowania lub lakowania. Lakowanie (zwane także uszczelnianiem) polega na pokryciu bruzd i zagłębień w zębach specjalnym lakiem. Uszczelnia się trzonowce mleczne i stałe, zęby przedtrzonowe, a także zagłębienia górnych siekaczy stałych.

Najbardziej zagrożone próchnicą są zęby szóste (trzonowce stałe, które pojawiają się ok. szóstego roku życia), dlatego dobrze jest poddać je profilaktycznie zabiegowi lakowania.
Lakowane zęby kontroluje się co 6 miesięcy. Tam, gdzie uszczelniacz wypadł lub uległ starciu, lakuje się zęby jeszcze raz lub dokłada materiał, aby zwiększyć jego skuteczność.

Lakierowanie zębów polega na działaniu preparatami zawierającymi fluor bezpośrednio na powierzchnię wyrżniętego zęba, dzięki czemu staje się ona mniej podatna na próchnicę. Jest to zabieg trwalszy od lakowania, ale niestety znacznie droższy, dlatego rzadziej stosowany.

Mleczaków, które zostały zaatakowane prze próchnicę nie należy usuwać, bo szczęki dziecka nie będą mogły rozwijać się prawidłowo, a stałe zęby będą rosły krzywo. Jeżeli u dziecka rozwinęła się już próchnica zębów mlecznych, ratunkiem może okazać się tzw. lapisowanie czyli impregnowanie zęba solami srebra. Zęby po takim zabiegu stają się wprawdzie czarne, ale zapobiega on dalszemu rozwojowi próchnicy.

Zapobieganie próchnicy u dzieci to oczywiście nie tylko częste wizyty dentysty, ale przede wszystkim odpowiednia dieta i pielęgnacja zębów w domu. Wszystkie maluchy uwielbiają słodycze i słodkie, najlepiej gazowane napoje, ale to niestety nie służy najlepiej ich zębom.

Jeśli nie chcemy całkowicie pozbawić dzieci tej przyjemności, może warto przynajmniej wykorzystać skandynawski patent czyli tzw. „słodkie weekendy” – w soboty i niedziele dzieci mogą jeść tyle słodyczy, ile zechcą (oczywiście po jedzeniu porządnie myją zęby!), ale za to w ciągu tygodnia nie jedzą ich wcale.

Rozwojowi próchnicy sprzyja także zasypianie maluchów z butelką pełną słodkiego soku lub mleka w buzi: dziecko nie może już potem umyć zębów, a cukier pozostający w jamie ustnej przez całą noc jest znakomitą pożywką dla bakterii.

Zęby powinny być umyte po każdym posiłku (a przynajmniej dwa razy dziennie), a jeśli jemy poza domem, podajmy maluchowi gumę do żucia – oczywiście bez cukru. Nie tylko oczyści ona zęby z resztek pokarmu, ale zwiększy wydzielanie śliny i rozrzedzi kwasy niszczące szkliwo zębów. Dzieci bardzo lubią żuć gumę, nie powinny jednak robić tego dłużej niż 10 – 15 minut – dłuższe żucie osłabia więzadła żuchwy, a to z kolei prowadzi do powstawania wad zgryzu.

Nie wszyscy pamiętamy o tym, że próchnica jest niestety choroba zakaźną i często powodem cierpień naszych dzieci jesteśmy my sami. Oblizywanie smoczka albo łyżeczki, którą karmimy dziecko powoduje przenoszenie się bakterii z naszej jamy ustnej do buzi dziecka, a to z kolei może spowodować u niego rozwój próchnicy. Jeśli więc dziecko używa smoczka, na spacer zawsze zabierajmy zapasowy – nie będzie problemu z czyszczeniem tego, który właśnie upadł na ziemię.
 

Autor:()
Źródło:()

Wydrukowano ze strony http://www.dziecko.kobiety.net.pl/73,0,Mamo-boli-mnie-zab,390.html

Copyright © Com-Media 2006